Dziś o modzie opowiada Daria z bloga style-of-secret.

Agnieszka Świst-Kamińska: Czym jest dla ciebie moda?

Daria Czajka: Jest to coś, co w żaden sposób nie ogranicza nas, nie zamyka w żadne ramy. Kiedyś za małolata, gdy nie miałam jeszcze swoich środków finansowych, a w domu rodzinnym nie przelewało się zbytnio, nauczyłam się po prostu kombinować, przerabiać i czerpać z mody na własne sposoby- właśnie tak starałam się wyrazić siebie, jednak nigdy nie uważałam się za kreatorkę mody- najzwyczajniej w świecie uwielbiam bawić się nią, łączyć z pozoru zwykłe ubrania, by powstało „to coś”.. – to dawało i do tej pory daje mi ogromną radość. :) Z tego właśnie najważniejszego powodu powstał mój blog, aby dzielić się moimi pomysłami oraz inspiracjami :)

-Jakie masz obserwacje co do mody w Polsce?

-Niestety smutna, szara rzeczywistość… ludzie boją się eksperymentować, wychodzić przed szereg, czymś wyróżniać, wolą zakładać maski i wtopić się w tłum, by być niezauważalnym, zachowawczo podążając za utartymi ścieżkami modowymi, często wyglądając jak klony, czy manekiny żywcem ściągnięte z witryny sklepowej :/ Blogerka, dla większości, to nadal coś dziwnego- przynajmniej w moim mieście, gdy robimy sesję do kolejnego postu, a ludzie aż zatrzymują się na ulicach i wytrzeszczają oczy ze zdziwienia :O a myślałam, że mamy już XXI wiek i nic ich już nie zdziwi :/ z tej również przyczyny mało kto z moich znajomych wie, że od niemalże 4 lat prowadzę bloga- czasem osłabia mnie płytkie myślenie, że blogerka to osoba pusta i próżna – ja jestem żoną, za chwilę mamą, prowadzę dom i jak każda kobieta sprzątam, gotuję, piorę, skończyłam studia, dodatkowo pracuję zawodowo na cały etat, a bloga traktuję jako taką odskocznię od szarej rzeczywistości – robię to, bo pisanie postów i tworzenie inspiracji dla innych, sprawia mi radość, a jeszcze gdy komuś się podoba i stałych obserwatorów wciąż przybywa- tym bardziej daje mi to takiego kopa napędowego do dalszego działania. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że nie robię tego na marne, że jednak są osoby, które to doceniają :) I pomimo tego, że grono szafiarskie rozrasta się z mega prędkością, uważam, że są blogi i blogi… te pierwsze, to osoby, które mają coś konkretnego do powiedzenia, poruszają ważne tematy, piszą o swoich przemyśleniach i najważniejsze, nie traktują swoich czytelników z góry, tylko partnersko do nich podchodzą i nawiązują dialog…. – to się ceni! :) Drugie, to tzw blogi bezpłciowe, osoby nie mające zupełnie nic sensownego do powiedzenia, myślące że zwykłym dodawaniem zdjęć, zwojują świat, a najlepsze są ich opisy, co mają na sobie założone…jakbyśmy co najmniej nie widzieli tego ze zdjęć… Zauważyłam, że są też tzw „oglądaczki zdjęć”, które nie ważne czy im się podoba, czy nie i tak napiszą „świetnie wyglądasz”, „super bluzka”… no mega konstruktywne i rozbudowane, nie ma co :P

-Skąd czerpiesz inspiracje?

 -Głównie z mody ulicznej- uwielbiam podpatrywać, „ jak ludzie się noszą” i modyfikować to po swojemu :)

-Jak określiłabyś swój styl?

-Wszyscy, którzy mnie znają i w realu i w blogosferze, pewnie już zdarzyli zauważyć, że lubię ubierać się w rzeczy z zupełnie różnych od siebie bajek. Jednego dnia wskakuję w zwiewną sukienkę i szpileczki – wyglądając dziewczęco, subtelnie, romantycznie, zaś kolejnego dnia ubieram portki podarciuchy, skórzaną ramonkę i tramposze- taka łobuziarrrra czasem ze mnie :) Nie lubię ograniczać się, a także ślepo podążać za modą, po prostu chodzę w tym, w czym czuję się dobrze :) Raczej rzadko zobaczycie mnie w czerni, uwielbiam za to wyraźne i zdecydowane kolory- nie tylko wiosną czy latem. Głównie decyduję się na nie tak na przekór jesienią i zimą, aby choć trochę ożywić te szaro-bure dni, zwłaszcza że 99% społeczeństwa chodzi ubrana wtedy na czarno :/ to smutne Szkoda, że ludzie wciąż żyją w przekonaniu, że wraz z nadejściem jesieni/zimy pastelowe ciuchy należy schować na dno szafy, ustępując tym samym miejsca, ciuchom szaro-burym :(

-Czy jest jakiś element garderoby, którego nigdy byś nie założyła?

-Na chwilę obecną, chyba spodnie dzwony hmnnn….. pamiętam, że były to moje ukochane spodnie ! nosiłam je niemalże do samego końca, aż prawie wycofali je ze sklepowych półek, na rzecz rurek, których wtedy nie cierpiałam, a które w moment zdominowały wszystkie sklepy i podbiły serca dziewczyn- ja bardzo długo nie mogłam się do nich przekonać :/ a teraz…. nie wiem, czy potrafiłabym zrezygnować z tych rurek, przed którymi przed laty bardzo się broniłam, na rzecz moich dawniej ukochanych dzwonów :P hehehe. Jak to się mówi, moda lubi zataczać koła i obserwując ją, widzę że dzwony ponownie wracają do łask. Często tak jest, że rzeczy wracają zmodyfikowane, unowocześnione i pomimo tego, że kiedyś zapierałyśmy się, że absolutnie byśmy tego nie założyły, teraz im częściej widzimy daną rzecz, tym bardziej same mamy ochotę sobie ją sprawić  Dlatego nigdy nie mówię nigdy, bo „tylko krowa nie zmienia zdania” :) hehe

-A rzecz, która stanowi must have w Twojej garderobie to… ?

 -Myślę, że nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że katana i jeansowa kiecka z modnymi w tym sezonie naszywkami, jednak ja na chwilę obecną mogę tylko nacieszyć oko koleżanek po fachu, które dumnie w nich paradują i o takowej sobie pomarzyć- dosłownie pomarzyć, ponieważ jestem w 7 miesiącu ciąży i niestety poszaleć ciuchowo nie mogę, ale z bloga oczywiście nie rezygnuję, zbyt dużą radość i przyjemność sprawia mi prowadzenie go :) Na chwilę obecną must have w moim „stanie” są zwiewne, romantyczne sukienki i dodatki, które tworzą stylizację niczym kropka nad „i”- i to właśnie nimi staram się „grać” :) Staram się udowodnić wszystkim mamom, że będąc w ciąży wcale nie trzeba chodzić ubranym w poszarpanych dresach i rozciągniętych t-shirtach, że wciąż można ubierać się modnie i stylowo. Na szczęście sklepy przychodzą nam z co raz bardziej urozmaiconym asortymentem, wcale nie trzeba ubierać się tylko i wyłącznie w butikach dla kobiet ciężarnych- wystarczy wykazać się odrobiną kreatywności i pokombinować :) Ciąża, to nie choroba, a przepiękny czas, który trzeba celebrować i podkreślać swoje dodatkowe kilogramy szczęścia – sama teraz najchętniej tylko i wyłącznie chodziłabym w ładnie dopasowanych sukienkach podkreślających mój brzusio :)

 -Twoje życiowe motto?

-Z życia czerpać pełnymi garściami, wyciskać z niego jak cytrynę, by żaden dzień bezsensownie nie przeleciał nam przez palce :)

Serdecznie dziękuję za rozmowę i zapraszam na bloga Darii.

DSC04948yy