Style Coach Agnieszka Świst-Kamińska miała przyjemność udzielić wywiadu dla portalu Trójmiasto Deluxe. Założycielka Szkoły Męskiego Stylu specjalizuje się w biznesowych stylizacjach. Od lat doradza przedsiębiorcom, firmom i polityką. W wywiadzie poruszono tematy wymagających klientów, wyzwań stawianych Style Coachowi i nowych sposobów mających na celu kreowanie pozytywnego wizerunku marki.

Monika Sołoduszkiewicz: Szkoła Męskiego Stylu działa już od ponad dwóch lat. Jaki zakres obejmuje wasze doradztwo?

Agnieszka Świst-Kamińska: Szkoła Męskiego Stylu powstała 2,5 roku temu na kanwie moich ośmioletnich doświadczeń w pracy nad kreowaniem wizerunku w biznesie. Nasza oferta jest adresowana do ludzi, którzy chcą poznać normy i zasady biznesowego dress code’u, umiejętnie komunikować strojem i postawą wartości, na jakich opierają funkcjonowanie swoich firm i przedsięwzięć. Bardzo szybko okazało się, że Szkoła Męskiego Stylu przyciąga także kobiety. Nie tylko te, które wspierają swoich partnerów, ale też prowadzą własne firmy, chcą je rozwijać i budować ich autorytet. Z uwagi na duże zainteresowanie pań powołaliśmy Szkołę Damskiego Stylu z ofertą skierowaną do kobiet w biznesie. Zajmujemy się kreowaniem wizerunku biznesmenów, handlowców, ale też firm poprzez wsparcie działów PR i marketingu. Nasza działalność rozrosła się o doradztwo w zakresie wdrażania nowych projektów. Wspieramy sieci sklepów odzieżowych przy budowaniu właściwego wizerunku. Ten proces obejmuje wiele aspektów działalności marek – od wyglądu witryn butików po obsługę klienta.

-Pomagacie nowym firmom zaistnieć na polskim rynku. Czy dotyczy to także tych międzynarodowych?
-Jak najbardziej, ostatnio mieliśmy przyjemność prowadzić szkolenia dla zespołu francuskiego domu mody, który wchodził na polski rynek. Pamiętajmy, że na statystyki sprzedaży ma wpływ wszystko, od organizacji przestrzeni salonu po odpowiednie przywitanie i pożegnanie klientów. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że już wystawa pełni rolę ściśle dopracowanego komunikatu dla potencjalnych klientów. Inaczej niż w przypadku sieciówek, gdzie na przestrzeni wystawowej wykorzystuje się każdy wolny metr powierzchni, tutaj jeden efektownie wyeksponowany produkt ma za zadanie pociągnąć sprzedaż całej linii, kolekcji. Podczas szkoleń uczyliśmy zasad efektywnej sprzedaży w oparciu o piramidę luksusu. Marka ta należy do czołówki domów mody na świecie, ma bardzo wartościowe akcje i może pochwalić się długoletnią rzemieślniczą tradycją. Zaczynając pracę w takim salonie warto ją znać i pamiętać, że klienci półki premium to osoby robiące zakupy świadomie, często oczekujący określonej komunikacji ze strony przedstawicieli marki. To oczywiście nie znaczy, że jeśli wybieramy sieciówki mamy oczekiwać niższych standardów.

-Uważasz, że Polska staje się coraz bardziej atrakcyjna dla marek luksusowych?

-Od 1,5-2 lat obserwujemy bardzo duży wzrost zapotrzebowania na produkty luksusowe w Polsce. Przez lata komunizmu zapomnieliśmy o otoczce i magii, która towarzyszy markom premium. Społeczeństwo się bogaci i chętnie inwestuje pieniądze w dobra luksusowe. Od jakiegoś czasu współpracuję z firmą, która wprowadza na polski rynek diamenty i złoto inwestycyjne. Inwestowanie w kruszce stałe to obecnie silny trend. Patrząc na to, co dzieje się w polityce i ekonomii przedsiębiorcy i ludzie majętni coraz częściej decydują się na lokowane kapitału w samochodach, dziełach sztuki, kruszcach, biżuterii, a nawet sukniach haute couture. Jesteśmy krajem rozwijającym się, ale całe szczęście mamy już za sobą lata, kiedy rzucające się w oczy znane logo decydowało o naszym statusie. Coraz częściej stawiamy na jakość, kunszt wykonania, wartość pokoleniową i marki z tradycją. W Londynie zdarza mi się z klientami odwiedzać sklepy z zegarkami vintage. Kupują np. Rolexy, które mają już swoją historię, czasem ciekawy grawer i moim zdaniem są dużo bardziej interesujące, a często i cenniejsze od nowych modeli prosto z fabryk. Pierścionek zaręczynowy za kilkadziesiąt tysięcy też jest dobrą inwestycją, bo możemy przekazać go później następnym pokoleniom, wzbogacić go o naszą własną historię, a tym samym uczynić przedmiotem bezcennym. -

-Budowanie historii i pięknych tradycji przekłada się także na strategie marketingowe wielu firm. Coraz częściej organizuje się profesjonalne sesje biznesowe, mające podkreślić charakter czy dopiero nadać go nowym markom.

-Kiedy zaczynamy myśleć o budowaniu swojego biznesu czy odświeżeniu wizerunku firmy układamy w całość nasz dorobek i doświadczenie. Sesje zdjęciowe stwarzają dobrą okazję do wykreowania silnego, emocjonalnego wizerunku poprzez powiązanie marki z jej właścicielem i twórcą. Oczywiście tego rodzaju zabieg musi być spójny z profilem firmy, bo trudno mi sobie wyobrazić producenta skuterów wodnych na sesji zdjęciowej w pałacowej bibliotece. Unikamy udawania, kreowania rzeczywistości na pokaz, podkreślamy tylko najlepsze cechy i atuty. Powtarzam moim klientom, że powinni pokazywać światu swój potencjał. Cała otoczka, którą pomagamy wykreować przez kilka miesięcy współpracy, może okazać się bańką mydlaną, jeśli za dobrym wizerunkiem nie pójdzie pomysł, charakter i osobowość. Ostatnio wprowadzaliśmy na polski rynek markę Oswald Schilling, specjalizującą się w dodatkach dla mężczyzn. Wawrzek Sawicki nie miał do końca sprecyzowanych planów ani pomysłu, jak pomóc zaistnieć tej propozycji na rynku. Okazało się, że za firmą Oswald Schilling stoi piękna rodzinna historia, którą ubraliśmy w opowieść o ludziach przywiązujących wagę do klasycznej elegancji. Polskie marki z różnym stażem starają się obecnie budować swój wizerunek w oparciu o tradycję, ale uważam, że musi jeszcze minąć sporo czasu, żeby pojawił się u nas dom mody z prawdziwego zdarzenia.

-Etykieta czy elegancja? Z czym mają kłopot przedsiębiorcy?

Kiedy zaczynałam, moi pierwsi klienci nie mieli świadomości tego, jak ważną rolę odgrywa w biznesie wizerunek. Z perspektywy kilu lat w branży wyraźnie widzę, że ma ogromne znaczenie, niezależnie od tego, czy załatwiamy interesy w Warszawie, Londynie czy Tokio. Uświadamiam moim klientom, że zaledwie pierwsze cztery sekundy spotkania decydują o ubiciu interesu. Od niektórych biznesmenów wciąż słyszę, że samochodem nie wjedziesz na spotkanie, a z zegarkiem już tak (śmiech). Zachęcam do większej powściągliwości w doborze gadżetów. Dzisiaj makler giełdowy czy handlowiec musi mieć stabilny, dopracowany kolorystycznie wizerunek. Na spotkaniach biznesowych wzrok naszych rozmówców powinien odpoczywać, dlatego warto trzymać się zasady łączenia trzech podstawowych kolorów. Wybierać spośród gamy błękitu i bieli w przypadku koszul, a granatu i szarości w przypadku garniturów. Panowie muszą poznać atuty i wady swoich sylwetek. W wielu przypadkach okazuje się, że szycie miarowe jest najlepszym rozwiązaniem, dlatego też Szkoła Męskiego Stylu zapewnia te usługi swoim klientom. Można powiedzieć, że strój biznesowy jest nudny i monotonny, ale jeśli znamy podstawowe zasady, to możemy pozwolić sobie na więcej. Moda męska jest wbrew pozorom bardzo kolorowa, a inspiracji można poszukać na zdjęciach z włoskich targów Pitti Uomo. Na tym przykładzie doskonale widać, jak duże pole do popisu daje nam znajomość klasycznej elegancji.

-Sukces w biznesie to zasługa nie tylko dobrej prezencji, ale często też znajomości zasad etykiety, pewności siebie, szczęścia.

-Składa się na to wiele czynników, dlatego nasza oferta jest kompleksowa. Budujemy wizerunek firm i wizerunek osobisty. Od momentu, gdy uzyskaliśmy patronat merytoryczny ambasady francuskiej zaczęła się nasza przygoda z nauczaniem reguł kodeksu dyplomatycznego i etykiety biznesowej. Odbywam wiele spotkań zawodowych i z moich obserwacji wynika, że Polacy wciąż mają kłopot z tym, jak należy się przywitać, kto powinien zrobić to pierwszy, jaka jest kolejność przedstawiania sobie gości czy jak zachować się przy stole. Te zasady, które dla absolwentów tradycyjnych angielskich szkół są naturalne, my wynosiliśmy kiedyś z domów. Niestety okres wojen czy wielkiej emigracji pozbawił nas elit, inteligencji i dobrych wzorców. Musimy uczyć się ich od podstaw.

-Współpracujesz z politykami?

-Prowadziliśmy dwóch panów w ostatniej kampanii wyborczej. Było to dla nas nowe i ciekawe doświadczenie. Należy pamiętać, że w okresie przedwyborczym politycy pozostają pod ogromną presją. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że zakulisowe rozgrywki mogą przypominać scenariusz filmu sensacyjnego. Taki rodzaj współpracy wymagał od nas dużych pokładów cierpliwości. Staraliśmy się zapewnić naszym klientom poczucie bezpieczeństwa i względny spokój. Pamiętajmy, że po każdym publicznym wystąpieniu mierzą się z lawiną krytyki, także tej dotyczącej wyglądu. W polityce jest dzisiaj bardzo dużo granatu. Pewnie nie bez przyczyny, a ja wciąż się zastanawiam, czy polityka jest biznesem, czy biznes polityką. Ciekawie to wygląda na przykładzie ostatnich wyborów. Zobacz, jakiego stonowanego prezydenta wybraliśmy.

-Co jest najtrudniejsze w twojej pracy, uświadomienie ludziom roli, jaką odgrywa wizerunek czy oduczenie złych nawyków?

-Musimy pokonać utarte schematy myślowe, nawyki i obawy. Na początku rozgrywa się walka o zaufanie, musimy przekonać klientów, że nasze metody przynoszą efekty. Pokazujemy drogę, którą trudno czasem dostrzec i zaakceptować, bo wiąże się z ryzykiem finansowym czy reorganizacją firmy. Prowadzimy naszych klientów przez okres obejmujący 3-4 miesiące. Dajemy impuls do dalszego rozwoju. Często nasze zabiegi sprowadzają się tylko do tego, by dać właścicielom firm więcej pewności siebie wyrażającej się czy to w obyciu, czy w ubiorze. Gorzej, jeśli ta pewność siebie zamienia się z czasem w arogancję, ale na to nie mamy już wpływu, nasi klienci są dorośli.