Lekcja Zdrowego Stylu: Kurczak zagrodowy w sosie ze świeżych malin z kaszubskimi młodymi warzywami.

coco-restaurant__big-0

Coco Cafe Club&Restaurant

Coco Cafe Club&Restaurant

Kurczak zagrodowy w sosie ze świeżych malin z kaszubskimi młodymi warzywami.

(przepis na 2 porcje)

 250 – 300 g filetu z kurczaka
0,5 kg młodych ziemniaków
2 kalarepy
6-8 zielonych szparagów
½ pęczka świeżego koperku
150 – 200 g malin
1 kiwi
1 małe świeże chilli
1 łyżka tłuszczu kokosowego
2 łyżeczki parmezanu
Sól, pieprz, cukier do smaku
20160622-_MG_4777

  1. Myjemy ziemniaki w skórkach i gotujemy do miękkości, szparagi wrzucamy do wrzątku (odcinamy końcówki), gotujemy około 5 minut i studzimy w zimnej wodzie z lodem.
    20160622-_MG_4779
  2. Pierś przyprawiamy solą i pieprzem, następnie wkładamy do pieca nagrzanego do 165°C (termoobieg) na 12 – 15 minut.
    20160622-_MG_4783
  3. Podczas pieczenia robimy sos: wrzucamy do rondla maliny razem z pokrojonym w kostkę kiwi i świeżym chilli. Powoli podgrzewamy, aż wytrąci się sok z malin. Przyprawiamy solą i cukrem do smaku.
    20160622-_MG_4785
  4. Ugotowane ziemniaki kroimy na pół i wrzucamy na rozgrzany tłuszcz razem z pokrojoną w plastry kalarepą i smażymy do kruchości. Przyprawiamy sola, pieprzem i świeżym koperkiem.
    20160622-_MG_4794
  5. Szparagi posypujemy parmezanem i wrzucamy do piekarnika na 5 minut (przed końcem pieczenia kurczaka).
    20160622-_MG_4798 20160622-_MG_4803

Wywiad Agnieszki Świst-Kamińskiej z Justyną Reczeniedi

Portret

 Agnieszka Świst-Kamińska: Jak wspomina Pani swój debiut na scenie Warszawskiej Opery Kameralnej?

Justyna Reczeniedi: Debiutowałam przed dwunastoma laty bardzo piękną, ale niezwykle wymagającą partią Fiordiligi w „Cosi fan tutte” Wolfganga Amadeusza Mozarta podczas Festiwalu Mozartowskiego.  Z jednej strony wspominam to z rozrzewnieniem (w tym samym czasie pojawił się mój „książę z bajki” i rozpoczęliśmy okres narzeczeństwa), a z drugiej – jeśli mam być szczera – nieco traumatycznie. Było to ogromne dla mnie wyzwanie nie tylko od strony wokalnej, pamięciowej, kondycyjnej, bo Fiordiligi to rola wyjątkowo długa, naszpikowana trudnościami technicznymi, gdzie potrzebny jest zarówno wysoki rejestr – swobodne „c” trzykreślne, jak i brzmiący, mięsisty dół), ale też poprzeczka postawiona wysoko ze względu na sprawy czysto sceniczne – aktorstwo, wiarygodna, swobodna interakcja z pozostałymi postaciami… (spektakl reżyserował wówczas wspaniały, ale też bezwzględny Ryszard Peryt). Przez okres trwania prób usiłowałam walczyć z przekonaniem, że nie jest to rola dana mi na wyrost. Nie było to proste, tym bardziej, że w teatrze jako debiutantka, zaraz po studiach, zostałam przyjęta przez zespół dość chłodno. Za to wierzył we mnie ówczesny dyrektor Stefan Sutkowski, za co jestem mu do dziś wdzięczna. Na przedstawieniu była obecna moja maestra Jagna Sokorska-Kwika, córka niezapomnianej Bogny Sokorskiej, której byłam ostatnią uczennicą. Jagna przygotowała mnie do roli Fiordiligi, była bardzo zadowolona z tej pracy i szczerze gratulowała mi debiutu. Po festiwalu otrzymałam dwie skrajnie różne recenzje – jedna bardzo pochlebna pochodziła spod pióra Katarzyny Gardziny, a druga była szkalująca i niesprawiedliwa (pewien pan napisał, że nie „trafiałam w połowę dźwięków”, co mnie wtedy zdziwiło, bo intonacja zawsze była dla mnie sprawą nadrzędną). Na szczęście miałam wokół siebie mądrych ludzi, swoje autorytety i ich wsparcie, a koleżanka po fachu – Bożena Grudzińska-Kubik, też wychowanka Bogny Sokorskiej, powiedziała mi bardzo ciekawą rzecz, mianowicie że powinnam „Bogu dziękować za tę pierwszą okropną recenzję”. Miała rację; to mnie jeszcze bardziej uodporniło, nauczyło odpowiedniego podejścia do „recenzji” i tzw. hejtu. Dziś nie ma dla mnie znaczenia, co kto napisze czy powie na temat mojego śpiewu – liczy się zdanie fachowców (ale też z odpowiednią dozą dystansu z mojej strony), a przede wszystkim odbiór publiczności, dla której to robimy i która ocenia/nagradza nas należytymi brawami i nie tylko – publiczność, która przeobraża się w fanów, z czasem stając się naszą muzyczną rodziną.

-Która z ról była dla Pani najważniejsza?

-Najważniejszą jest dla mnie rola, której właśnie uczę się na nowo, tj. Violetta z opery „Traviata” Giuseppe Verdiego. Pracuję nad nią niejako od zera, bo do tej pory śpiewałam tę operę w oryginale, po włosku, a dziś muszę się zmierzyć z… tekstem polskim. Jest to dla sopranu najcudowniejsza, najbardziej wymarzona ze wszystkim ról operowych; wiele śpiewaczek o tym rodzaju głosu na pewno się tu ze mną zgodzi. Violetta ma w sobie pewną subtelność, wdzięk, klasę, nieprzeparte piękno – w końcu to Dama Kameliowa, dla której mężczyźni-arystokraci tracili głowy i majątki. Głosowo musi spełniać wiele warunków, z czego najważniejsze to liryzm i koloratura w I akcie, dramat i spinto w kolejnych; wreszcie śmierć Violetty musi być odegrana/zaśpiewana w sposób absolutnie szczery. Zjawiskowa jest melodyka u Verdiego, co wymusza odpowiednie prowadzenie frazy. Można się zakochać w samej muzyce… Podobnie piękną, pełną prawdziwego poświęcenia, no i tragicznie kończącą jest inna wspaniała rola – Gilda w operze „Rigoletto”, którą także wielbię i chętnie wykonuję. Tymczasem zapraszam na polską „Traviatę” do Regietowa 9 lipca br.

-W swoim życiu wiele Pani osiągnęła, wiele nagród zdobyła. Które wyróżnienie jest najważniejsze w Pani karierze?

-Nagrody na konkursach bardzo cieszą i pomagają budować karierę, choć ja w konkursy zanadto nie wierzę – często jest to rodzaj pewnej loterii, kwestia dnia, samopoczucia, gustów jurorskich. Dziesięć lat temu udało mi się wygrać Ogólnopolski Konkurs Wykonawstwa Muzyki Operetkowej i Musicalowej im. Iwony Borowickiej w Krakowie; w jury zasiadał wówczas śp. Bogusław Kaczyński i pierwsza dama operetki polskiej Grażyna Brodzińska – i było to dla mnie nie lada wyróżnienie. Przygodę z konkursami rozpoczęłam trochę wcześniej, bo w 2003 roku w Busku-Zdroju, gdzie otrzymałam II nagrodę, potem był Wiedeń – Międzynarodowy Konkurs im. Nico Dostal (III nagroda), a następnie Basciano (Włochy). Jednak najważniejszą sprawą jest dla mnie, co się po tych konkursach zadziało. Przede wszystkim rozpoczęłam współpracę z wieloma wybitnymi artystami, twórcami, kompozytorami. Muszę tu podkreślić wieloletnią pracę z Jerzym Cembrzyńskim, liderem zespołu „Con Passione”, z którym nagrałam 6 płyt, a także kompozytorem Marcinem Nierubcem, który razem z poetą Michałem Zabłockim jest autorem projektu „Co-Opera” (to ukochany projekt i temat mojej pracy doktorskiej, szczęśliwie dwa lata temu już obronionej). Najważniejszym wyróżnieniem i przyjemnością jest też praca z takimi artystami jak cudowny tenor Krystian Adam Krzeszowiak (3 wspólnie wydane albumy: „Co-Opera”, „Anna. Pamięci Anny German”, „Święta z kolędą”), wybitny baryton Adam Kruszewski (doskonały Giorgio Germont z „Traviaty”), światowej sławy baryton Marcin Bronikowski (właśnie wydajemy razem płytę z pieśniami Fryderyka Chopina), pan dziekan prof. Szymon Kawalla (miałam zaszczyt wziąć udział w prawykonaniu jego „Liryk miłosnych”, które także zostaną zarejestrowane na CD),  wielki polski bas Romuald Tesarowicz i wielu innych, których nie sposób tu wymienić. Niewątpliwie ogromnym wyróżnieniem był też dla mnie udział w koncertach solowych podczas  tournee po Japonii z Warszawską Operą Kameralną. Dwukrotnie takim honorem i zaufaniem obdarzył mnie wspomniany Stefan Sutkowski i dzięki temu miałam ponad 20 koncertów z repertuarem mozartowskim w przepełnionych po brzegi salach największych miast Japonii.

-Opera w Polsce jest niedoceniona. Co według Pani wpływa na jej małą popularność?

-Myślę, że na to zjawisko składają się głównie dwie sprawy – brak edukacji i posucha w mediach. Niestety większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jakie piękno niesie opera, muzyka klasyczna. Żyją w świecie, który nie umożliwia dostępu do tej sztuki. Szkoła nie przygotowuje ich na jej odbiór. Media serwują muzykę popularną i na tym na ogół poprzestają. Dlatego opera jest taką egzotyką, w przeciwieństwie do tego, co było pięćdziesiąt lat temu: gdy w szkole był przedmiot „wychowanie muzyczne”, ośrodki pracy organizowały pracownicze wieczory w operze, Bogusław Kaczyński prowadził swój program w telewizji, a oglądanie Konkursu Chopinowskiego na żywo było w dobrym tonie. Nadal jednak istnieje w Polsce grono ludzi, ceniących operę, dla których ten gatunek bardzo wiele znaczy; i nie są to ludzie tylko starsi. Trzecią sprawą niepopularności opery, operetki, klasycznego śpiewu jest/bywa słaba jakość wykonań. Właściwie poziom śpiewu w Polsce jest w tej chwili bardzo wysoki, coraz wyższy; mamy wybitnych śpiewaków, występujących na największych scenach świata (Aleksandra Kurzak, Piotr Beczała, Mariusz Kwiecień, Artur Ruciński, Marcin Bronikowski, Iwona Sobotka, Rafał Siwek), jednak zdarzają się też wykonania bardzo złe. Kiedyś znany muzyk (z kompletnie innego świata) Maciej Maleńczuk oznajmił, że jest tzw. prostytutką muzyczną czyli można go wynająć do każdego gatunku – z jednym wyjątkiem – nie zaśpiewa operetki. I tu rodzi się owo straszne pytanie: jakież on musiał mieć okropne doświadczenia w tym względzie…!

-Jest Pani autorką książki „Bogna Sokorska. Życie i kariera Słowika Warszawy – wspomnienie” czy też “Spotkania”. Co zdecydowało, że Pani spróbowała swoich sił w dziedzinie literatury?

-Jestem autorką w sumie trzech książek, ostatnia to biografia wybitnego i zapomnianego śpiewaka. Tytuł jej brzmi „Stanisław Gruszczyński. Dzieje króla tenorów”. Zawsze kochałam literaturę, fascynowałam się pisaniem do tego stopnia, że równolegle ze śpiewem kończyłam też filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Pisanie narodziło się jednak z nieprawdopodobnej potrzeby wyrażenia siebie, właśnie w ten sposób. Potrzebowałam przelania słowa na papier, uwiecznienia osób, myśli, zjawisk.  I miewałam sygnały ze strony różnych osób (w tym mojego promotora z polonistyki), że może to być potrzebne nie tylko mnie.

-Była Pani uczennicą Bogny Sokorskiej. Czy to wpłynęło na to, że napisała Pani o niej książkę?

-Byłam jak wspomniałam ostatnią uczennica Bogny Sokorskiej – miałam to ogromne szczęście, że zetknęłam się z takim fenomenem wokalnym, że mogłam poznać wspaniałego człowieka, niezwykłą kobietę, która była dla mnie wzorem w wielu dziedzinach. Ja nie tylko uczyłam się śpiewu u Bogny Sokorskiej, ja się nią fascynowałam, uwielbiałam jej uśmiech, poczucie piękna, sprawiedliwości i humoru, jej serce, życzliwość, elegancję. Materiały do książki zbierałam przez lata. Nie byłam w stanie rozpocząć pracy nad biografią zaraz po śmierci Maestry w 2002 roku. Byłam z nią bardzo związana emocjonalnie. Okazało się, że mi Jej w sposób dotkliwy brakuje. Na dobre zebrałam się do tej książki dopiero osiem lat później. Jestem z niej bardzo duma – to znakomicie wydany duży album z ponad 120 zdjęciami przepięknej śpiewaczki. Ona była zjawiskiem na światową skalę, kto słyszał jej głos, wie o czym mówię (zachęcam do poszperania na youtubie). Nie mogłam o Niej nie napisać.

-A skąd pomysł na stworzenie kolejnej książki „Spotkania”?

-„Spotkania” powstały tak naprawdę nieco wcześniej. Były efektem nieprawdopodobnej wewnętrznej konieczności, emocjonalnej eksplozji. Pisałam je jak gdyby pod natchnieniem. Jest to zbiór kilku opowiadań, których tematem przewodnim jest pogoń za miłością w różnych jej wariantach. Cieszę się, że są osoby, dla których myśli zawarte w tej książce zdają się być bliskie. Nie rozumiem dokładnie dlaczego, ale z jakiegoś powodu książkę tę doceniają znajomi mi księża. I to też bardzo mnie cieszy.

-Odnajduje się Pani lepiej w śpiewaniu czy pisaniu?

-Z całą pewnością w tej chwili łatwiej odnajduję się w śpiewie. Nie mam obecnie żadnych planów związanych z literaturą (tzn. teraz będę się oddawać wyłącznie czytaniu swoich ulubionych autorów). Chcę śpiewać. I poświęcić się w równym stopniu macierzyństwu. Bo od ponad roku jesteśmy przeszczęśliwymi rodzicami. Śpiewam m.in. i o tym – o bezgranicznej miłości, jaką daje bycie mamą. A kiedyś to pewnie opiszę.

Palcem po mapie z Luxury Travel: Canne Bianche Beach Hotel & SPA

Canne Bianche Beach Hotel & SPA, Apulia

Luksusowy hotel Canne Bianche zlokalizowany malowniczo nad brzegiem morza, w miasteczku Torre Canne oferuje zakwaterowanie w nowocześnie wyposażonych klimatyzowanych pokojach z częściowym widokiem na morze lub wzgórza. Każdy pokój posiada prywatny i umeblowany balkon lub taras. Ne terenie hotelu znajdują się dwie restauracje serwujące wyśmienite tradycyjne dania regionu Apulii jak również klasyczne dania kuchni włoskiej. Korzystanie z lokalnych win i produktów spożywczych charakteryzuje kuchnię tego regionu od wieków, dlatego też goście mogą się delektować potrawami ze świeżych owoców morza, ryb oraz sezonowych warzyw. Ponadto hotel zauroczy swoich gości domowymi wypiekami. Bar przy basenie zaprasza na wspaniałe koktajle oraz różnego rodzaju przekąski.

Udogodnienia: na terenie hotelu znajduje się piękny zielony ogród z basen; wspaniałe SPA oferuje liczne relaksujące masaże; centrum wellness z łaźnią turecką i jacuzzi; siłownia oraz  możliwość skorzystania z usług osobistego trenera; możliwość uprawiania sportów wodnych. Goście mogą także wziąć udział w lekcjach gotowania oraz jazdy konnej.

LOGO - Luxury Travel

Lekcja Stylu dla Panów – Mężczyzna w podróży

a1

Po ciężkich miesiącach pracy, każdy zasługuje na odpoczynek. Wraz z przywitaniem lata, rozpoczyna się sezon na wakacyjne wyjazdy. Gdy mamy już wszystko zaplanowane, zostaje problem: jak się spakować? Od czego zacząć? Co zabrać? Dzisiaj zaproponujemy kilka rozwiązań, które ułatwią organizację wyjazdu oraz pomogą utrzymać dobrą kondycję podróżującego mężczyzny.

Dobre samopoczucie w trakcie podróży zależy od przygotowania. Już sam etap pakowania wpływa na nasze myślenie. Zaczynamy zastanawiać się, co będzie nam potrzebne na miejscu i co należy zabrać w drogę.

Podstawą jest określenie miejsca i czasu wyjazdu. Od tego zależy lista rzeczy, które ze sobą zabierzemy, a które zostawimy w domu. Przed wyjazdem sprawdź jaka jest na miejscu pogoda, a będzie Ci łatwiej zaplanować odpowiednią garderobę. Wybierając się nad morze czy do ciepłych krajów, warto wziąć kilka t-shirtów i koszulek na ramiączkach. Liczba zależy od czasu wyjazdu. Dwie pary spodni wystarczą. Wybierając urlop w Polsce weź dodatkowo długą parę. Buty ogranicz do dwóch par. Jeśli planujesz wychodzić wieczorami na miasto do klubów, spakuj koszulę. Przed włożeniem jej do walizki pamiętaj, aby była zapięta na guziki i złożona. Wybierając się na wakacje, podczas których będzie potrzebny Ci garnitur, zaopatrz się w specjalny, zabezpieczający przed zabrudzeniami i zgnieceniami pokrowiec. Każdy rodzaj ubioru, buty, kosmetyki spakuj do osobnej torby foliowej lub bawełnianego worka.

Odpowiednio wyposażona powinna być także kosmetyczka.  Zabierz krem do rąk, małe opakowanie pasty do zębów, szczoteczkę, mini wersję szamponu i żelu pod prysznic (2 w 1) i przede wszystkim krem z filtrem. Warto również wziąć ze sobą nawilżające chusteczki, które z pewnością będą niezbędne podczas podróży.

Stylizacja damska – Stylizacja na podróż

stylizacja damska walizka

Drogie Czytelniczki!

Każda z nas marzy o w pełni zasłużonym urlopie i odpoczynku od pracy i spraw codziennych. W “Lekcji Stylu dla Pań” podpowiadałyśmy jak się spakować. A teraz prezentujemy Wam przykładową stylizację na wakacje. Nasz wybór to . Do tego sandały i okulary – niezbędne podczas wyjazdu. Do całości wybrałyśmy stylową walizkę.

1. Kombinezon 239 zł / 2. Torba 561 zł / 3. Sandały 731 zł / 4. Okulary 739 zł / 5. Walizka 569 zł

Lekcja Stylu dla Pań – Kobieta w podróży

Woman sitting on luggage.

Latem wiele z Nas wybiera się na zasłużony odpoczynek. Kiedy już wybierzemy miejsce naszej wycieczki i zarezerwujemy termin, przyjdzie czas na pakowanie. Co kobieta powinna zabrać na wyjazd? Jak się najlepiej spakować na wakacje? Jak zabrać to, co użyteczne w jednej niedużej walizce?

Zanim przystąpimy do pakowania, musimy wziąć pod uwagę przede wszystkim czas na jaki wyjeżdżamy, miejsce i rodzaj wypoczynku. Wyjeżdżając na tygodniowy urlop w kraju, bazę będą stanowić dwie pary spodni, długie oraz krótkie, około 6 topów lub bluzek na krótki rękaw. Jeśli jedziesz nad morze, możesz zabrać zwiewne sukienki, które sprawdzą się na plażę. Nie zapomnij o stroju kąpielowym! Dwa wystarczą. Pamiętaj, aby zabrać jedną bluzę/kardigan i kurtkę. Mimo wysokich temperatur, wieczory są chłodne. Zabierz dwie, maksymalnie 3 pary butów: sandały/japonki na plażę oraz drugie na spacery i wyjścia. Jeśli wybierasz się w góry, zabierz koniecznie trapery. Wyjeżdżając na tygodniowy urlop do ciepłych krajów, postaw na letnie rzeczy: zwiewne sukienki, krótkie szorty, spódniczki. Staraj się wybierać uniwersalne ubrania, aby pasowały na wiele sytuacji np. na miasto, do klubu.

Przy pakowaniu musisz wziąć również pod uwagę tkaniny, z jakich uszyta jest odzież. Najlepiej, aby rzeczy były uszyte z tkanin z włókien naturalnych takich jak bawełna, jedwab czy len. Naturalne tkaniny utrzymują dłużej świeżość.

Dodatki ogranicz do minimum. Weź dwie torebki: większą i mniejszą, najlepiej w klasycznych kolorach, aby pasowały zarówno do stylizacji causalowych jak i wyjściowych. Koniecznie zabierz coś na głowę: apaszkę, kapelusz lub czapkę z daszkiem. Biżuterię również postaraj się zabrać uniwersalną, aby pasowała do większości rzeczy.

Pakując kosmetyczkę, zabierz  kosmetyki w wersji mini po 10-20 ml, które dostaniesz w każdej drogerii.  Takie kosmetyki spokojnie starczą na wyjazd na 2-3 tygodnie. Koniecznie zaopatrz się w nawilżające chusteczki do oczyszczania twarzy i do higieny intymniej.

walizka1

Odpowiednie przygotowanie i odrobina wyobraźni sprawi, że będziecie w stanie tak się zorganizować, by w jednej torbie zmieścić to, co naprawdę potrzebne. Nie musicie zabierać połowy szafy. Wiele rzeczy jest po prostu zbędnych.

Oferta Szkoły Męskiego Stylu: MADE TO MEASURE – garnitury szyte na miarę

Każdy mężczyzna powinien mieć w swojej szafie przynajmniej jeden garnitur szyty na miarę. Coraz więcej polskich mężczyzn docenia dobrze skrojone garnitury, dopasowane do ich sylwetki oraz indywidualnych potrzeb i gustów.

Szycie na miarę to przede wszystkim możliwość dopasowania kroju, fasonu, kolorów, rodzajów tkanin do wymagań sylwetki i preferencji klienta. Odpowiednio zaprojektowany i wykonany garnitur   pozwala ukryć niedoskonałości sylwetki, poprawić jej promocję oraz podkreślić walory. Garnitury szyte na miarę cechują się najwyższą jakością materiałów i precyzją wykonania.

Szkoła Męskiego Stylu oferuje usługę MADE TO MEASURE garnitury szyte na miarę, w ramach której już samo projektowanie garnituru odbywa się według indywidualnych upodobań  naszych wyjątkowych Klientów. Uszyty garnitur podkreśla charakter i osobowość mężczyzny, dla którego jest tworzony. Dodatkowo cały proces przygotowania garnituru wsparty jest konsultacjami z wykwalifikowanym Style Coachem.

Usługa MADE TO MEASURE Szkoły Męskiego Stylu to przede wszystkim szycie na miarę strojów biznesowych, odszycia dla osób indywidualnych, firm i instytucji oraz odszycia grupowe dla poszczególnych działów.

Usługę rozpoczynamy spotkaniem i konsultacjami podczas, których wspólnie ze Style Coachem ustalane są szczegóły zamówienia. Wybór garnituru dopasowujemy do potrzeb klienta, w tym zajmowanego przez niego stanowiska pracy. Następnie przyjeżdżamy do klienta na przymiarki i w końcowej fazie usługi dostarczamy  gotowy garnitur pod wskazane miejsce.

W usłudze zawarte są:

  • przygotowanie produktu do realizacji w tym: konsultacje i pobranie miary
  • I przymiarki z Klientem
  • II przymiarki z Klientem
  • finalizacja oddanie gotowego produktu dla Klienta

Cały proces przygotowania garnituru wsparty jest konsultacjami ze Style Coachem.

Usługa Style Coachingu jest procesem, mającym na celu trwałą poprawę wizerunku. Dostępna jest dla każdego, ponieważ ułatwia kontakty interpersonalne, poszerza wiedzę i ułatwia codzienne dobieranie stylizacji. Style Coaching jest szeroko stosowany przez największe i globalne korporacje/marki na świecie. Pomaga on w tworzeniu identyfikacji, integracji, wyróżnianiu ich firm jak i samych pracowników, a tym samym stanowi istotny element zwiększający szanse realizacji założonych celów.

Wykonaliśmy usługi Made to Measure m.in. dla takich firm / instytucji jak:

gdansk katowice noble

Na co dzień odszywamy garnitury dla klientów indywidualnych, jednym z nich był Pan Wojciech Sularz, któremu bardzo dziękujemy za zaufanie.

Poniżej przedstawiamy efekt naszej współpracy.

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy do kontaktu i składania zamówień. Zmiana wizerunku nigdy nie była łatwiejsza.

„Współpraca z Agnieszką Świst-Kamińską to prawdziwa przyjemność i jednocześnie doświadczenie, które wyzwala rozwój osobisty i zawodowy. Polecam Szkołę męskiego Stylu. „ – Wojciech Sularz.

Wywiad Agnieszki Świst-Kamińskiej z Alicją Janowicz

pani alicja

Agnieszka Świst-Kamińska: Jak zaczęła się Pani przygoda z fitnessem?

 Alicja Janowicz: Zawsze fascynowały mnie sylwetki wysportowanych kobiet, ale jakoś nigdy nie mogłam zebrać się na odwagę i zacząć trenować w klubie. Pewnego dnia postanowiłam spróbować: kilka tygodni trenowałam w domu, aż w końcu wybrałam się na siłownie i tak trenuję do dzisiaj.

-Na swoim fanpage’u dzieli się Pani swoimi przepisami, motywuje innych. Skąd wziął się pomysł podzielenia swoją pasą z innymi?

-Do założenia FanPage namówili mnie znajomi, którzy widząc moje postępy, zaangażowanie i radość z treningów stwierdzili, że fajnie byłoby gdybym swoim optymizmem zaraziła więcej osób. Najpierw powstał FanPage, póżniej kanał na YT, profil na instagramie i blog kulinarny dedykowany głównie dla moich podopiecznych, którzy podczas każdej konsultacji dostają wytyczne jak mogą z niego korzystać aby osiągnąć zamierzone efekty.

-Prowadzi Pani również konsultacje on-line, co jest nie łatwym zadaniem.  Co jest najważniejsze podczas pracy z klientem on-line?

-Prowadząc konsultacje on-line najważniejsze jest indywidualne podejście oraz stały kontakt z podopiecznym. Trzeba zbudować szczerą, przyjacielską relacje z drugą osobą, rozumieć problemy związane z dietą i treningiem oraz problemy życia codziennego. Dobry trenerem musi przed wszystkim dobrym psychologiem i motywatorem.

-Ma Pani świetną figurę. Ile czasu poświęca Pani treningom?

-W pracy nad sylwetką nie liczy się ilość treningu, a jego jakość. W zależności od danego okresu trenuje 3 lub 4 razy w tygodniu, jeden trening nie zajmuje mi więcej niż 70 minut

-Jak  ważna jest odpowiednia dieta? Co powinniśmy jeść?

-Dieta jest najważniejszym czynnikiem wpływającym nie tylko na wygląd ciała, ale również na nasze samopoczucie, poziom energii i zdrowie.  Model żywienia musi być dobrany indywidualnie, więc niestety nie mogę podać uniwersalnego planu żywieniowego odpowiedniego dla każdej osoby. Na pewno dieta powinna być różnorodna, przyjemna i nie może być niskotłuszczowa.

-Pozwala sobie Pani na chwilę przyjemności w postaci słodkości czy je całkowicie unika?

-Zdrowy tryb życia i treningi nie oznaczają, że mamy rezygnować z przyjemności. Jeżeli przestrzegamy założeń dietetycznych i treningowych oraz jeżeli jesteśmy zadowoleni z postępów jakie osiągamy, to małe odstępstwo w postaci lodów czy kawałka ciasta w żaden sposób nie zniweczy naszego wysiłku.

 -A jaki zdrowy deser poleciłaby Pani na upalne dni?

-Lubię eksperymenty w kuchni i odkrywanie nowych smaków – tak powstały właśnie lody kalafiorowo-bananowe. Przepis na lody oraz inne fit przepisy dostępne są na :http://alicjahardfitness.blogspot.com

Palce po mapie z Luxury Travel: Hotel Punta Tragara, Capri

Hotel Punta Tragara, Capri

Wyrzeźbiony w skale pięciogwiazdkowy Hotel Punta Tragara szczyci się malowniczym położeniem na wybrzeżu wyspy Capri, skąd podziwiać można zapierający dech widok na błękitne morze oraz na legendarny klif Faraglioni.

Zakwaterowanie: hotel dysponuje 44 luksusowymi, przestronnymi pokojami oraz apartamentami, nowocześnie urządzonymi – każdy odznacza się niepowtarzalnym wystrojem. Bezpłatny bezprzewodowy dostęp do Internetu w każdym pokoju.

Restauracje i bary: Restauracja Monzu serwuje dania kuchni śródziemnomorskiej. Do dyspozycji Gości także barLa Pergola znajdujący się przy basenie.

Udogodnienia hotelowe: nowoczesne SPA, które oferuje rozmaite masaże i zabiegi pielęgnacyjne z zastosowaniem ekskluzywnych kosmetyków na bazie alg i soli morskiej; 2 odkryte baseny – jeden jest ogrzewany i dysponuje dyszami do hydromasażu.

LOGO - Luxury Travel