Agnieszka Świst-Kamińska: Skąd pomysł na stworzenie sklepu ze zdrową żywnością?

Radosław Witek: Wszystko działo się etapowo. To nie było tak, że od razu zdecydowaliśmy: zakładamy sklep ze zdrową żywnością. Raczej szukaliśmy sposobu na to, co właściwie możemy robić, bo oboje z żoną lubimy wyzwania i lubimy pracować. Moja żona trzy lata temu, po urodzeniu naszego drugiego syna chciała wrócić do aktywności zawodowej i stworzyć coś nowego, własnego. Zauważyła, że niszą na polskim rynku sprzedażowym są tak zwane produkty typu „superfoods” np. jagody goji, młody jęczmień, nasiona chia, czy olej kokosowy. Śledziła wpisy na polskich i zagranicznych blogach, w czasopismach i mediach i zauważyła znaczny wzrost zainteresowania tego typu produktami. Dostrzegła też, że z każdym dniem rosła świadomość ludzi na temat tego, co się je, jak się je, na temat aktywności fizycznej, współczesnych chorób cywilizacyjnych. Zaczęła wyszukiwać różne produkty i dostawców, najpierw z Polski, potem zza granicy. Ja natomiast zająłem się tworzeniem sklepu, jako platformy sprzedażowej. Zaczynaliśmy od kilku produktów, stopniowo powiększając asortyment, podążając za nowościami i trendami. Wraz z popularyzacją zdrowej diety zwiększała się też świadomość społeczna, a ludzie rozumieli, że jedzenie ma wpływ na zdrowie, że warto zastanowić się nad tym, co wkładamy do koszyka w sklepie. I to jest widoczne do dziś.

-Do kogo skierowane są produkty marki Vivio?

-Do każdego. Nie mamy wyselekcjonowanych odbiorców. Zazwyczaj są to osoby, które zwracają uwagę na to, co jedzą, osoby świadome wpływu diety na długość i jakość życia. Naszym hasłem przewodnim dla marki ViVio jest: „Z miłości do zdrowej żywności”. I często nasi klienci to osoby, które pod tym hasłem mogłyby się śmiało podpisać :) Oczywiście są też osoby, które nie próbowały produktów z kategorii „superfood”, „bio” albo „eko”. Oni też do nas trafiają, dla nich też skierowana jest nasza oferta. Cały czas szukamy nowych dostawców z całego świata, poszerzamy asortyment naszego sklepu, tworzymy oferty specjalne, np. dla osób borykających się z różnymi problemami zdrowotnymi.

-Markę Vivio tworzy także Pana żona. Kto kogo zaraził miłością do zdrowego stylu życia?

-Oczywiście żona mnie :) Nie ukrywam, że nie byłem entuzjastycznie nastawiony do zdrowej żywności, także dlatego, że byłem przyzwyczajony jeść inaczej. Żona zaczęła powoli „przemycać” zdrowe produkty do naszych posiłków. Na początku nie przywiązywałem do tego wagi, potem przyzwyczajałem się, a na sam koniec odczułem różnicę. Myślę, że takim kulminacyjnym punktem był moment, kiedy poprawiło mi się samopoczucie, wygląd i schudłem 9 kg. :) Wtedy poczułem, że zdrowa dieta ma sens i rzeczywiście daje efekty.

- Jakie są według ViVio zasady zdrowego i szczęśliwego życia?

-Widzę, że zaglądała Pani na nasza stronę internetową :) (www.vivio.pl). Stworzyliśmy 6 zasad zdrowego i szczęśliwego życia, które można znaleźć właśnie na naszej stronie internetowej (www.vivio.pl). Wszystkie są skuteczne i działają, co sprawdziłem na sobie i swojej rodzinie. Myślę, że wszystko sprowadza się do tego, żeby znaleźć w życiu spokój, zdrowie, równowagę i zadowolenie z siebie – w tym ze swojego życia wewnętrznego, zawodowego, jak i wyglądu. Jestem człowiekiem, który lubi wyzwania, lubię pracować. Moja żona ceni sobie zdrowie, aktywność fizyczną. Tym zaraziła mnie i nasze dzieci. I to wszystko razem działa :) I w rzeczywistości sprowadza się do tych 6 zasad zdrowego i szczęśliwego życia według ViVio. Są to: uroda i witalność, ruch, bo jest zdrowy, energia do działania, dieta, pozytywnie wpływająca na nasze ciało i organizm, profilaktyka i zdrowie.

-Jak ważne jest zdrowe odżywianie w Pańskim życiu?

-W tym momencie w moim życiu i w życiu mojej rodziny zdrowe odżywianie to coś zupełnie naturalnego. Czasem przyłapuję się na myśli, że nie pamiętam już, że kiedyś jedliśmy inaczej :) Naturalne produkty są normą w naszej kuchni. Przekonują się do nich nasi znajomi, przyjaciele. Nie czuję, żebym cokolwiek „tracił” rezygnując z tego, co kiedyś jadłem. To nie jest puste hasło, że zdrowa dieta jest smaczna. Jest. I nie jest wcale monotonna, ani niesmaczna. Wiele zależy tu od naszego podejścia, od kreatywności. U nas w domu taką kreatywność wykazuje się żona, bo to ona gotuje :) W którymś momencie życia stwierdzamy, że jednak „jesteśmy tym, co jemy”. To, co jemy przekłada się na nasz wygląd i samopoczucie. Pozwolenie sobie na niezdrową dietę to świadomość, że nie będziemy czuć się dobrze jedząc np. fast fooda na obiad.Inna kwestia, że zdrowa dieta to też sposób, żeby zapobiegać dolegliwościom i chorobom, a nie je leczyć. Najnowsze badania, przeprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia dowodzą, że nawet 61,6% mężczyzn i ponad 50% kobiet cierpi na nadwagę i otyłość. Co drugi Polak wykazuje się zbyt małą aktywnością fizyczną. Te dane mogą nie robić na kimś wrażenia, ale kiedy rozejrzymy się wokół i zobaczymy ile osób w naszym otoczeniu, w rodzinie, wśród znajomych i dalszych znajomych ma nadwagę – wówczas zmieniamy zdanie.

-Jak przekonałby Pan osoby, aby zamieniły fast foody na ekologiczną, zdrową żywność?

-Myślę, że każdy musi przekonać się do tego sam. Proponuję spróbować. Myślę, że to najtrudniejsze: przełamanie się. Ale warto. Na początek np. wprowadzając zdrowe produkty powoli, etapowo. Po jakimś czasie dostrzega się różnicę i w samopoczuciu i w wyglądzie. Ja po pewnym okresie, kiedy moja żona zaczęła zmieniać naszą dietę na zdrowszą, usiadłem i wypisałem sobie na kartce wszystkie pozytywne skutki nowej diety. Najważniejsze to oczywiście poprawa samopoczucia i strata 9 kg. Ale było ich więcej. Moja żona powiedziała wtedy: „No widzisz!” :) I miała rację. Zresztą ma ją do dziś :)

Dziękuję za rozmowę.